|
Powrót czwartek, 10.maja.2007, 23:22
Dupa. Koniec powiadamiania na blogach.
Od teraz jeśli ktoś chce być powiadomiony o nowej notce niech poda swoje gg w Księdze Gości i niech zapisze sobie moje (jest podane w dziale o mnie) Gadu Gadu wprowadziło taką opcję, że gdy nieznajomy wyśle Wam link to on po prostu nie dochodzi. Dlatego żeby powiadomienie doszło musicie mieć mnie na liście kontaktów ;P Dzisiaj nie mogę Was powiadomić. Nie mam czasu, bo juz późno. Zapraszam do czytania osiemnastej części ;) *** Byliśmy od siebie oddaleni o zaledwie kilka milimetrów, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Pociemniało mi przed oczami. Stwierdziłam, że mam je zamknięte. Postanowiłam je otworzyć xD Gdy już to zrobiłam, do mojego pokoju wparował Bill. -A więc to był sen...-powiedziałam cicho. -Co mówiłaś kochanie? -Nic ważnego. -Jak się czujesz? -Lepiej. -Chłopaki opowiedzieli, co się stało. -Mhm. – mruknęłam niezadowolona z przerwania snu. Bill nie zauważył mojego tonu. -A jak tam brzuszek? – spytał pieszczotliwie i pogłaskał mnie po moim bębenku xD -Znośnie – uśmiechnęłam się lekko – ale jeszcze trochę boli. -Biedactwo. – czarnowłosy zaczął całować mnie w okolicach pępka. Przy okazji łaskotał mnie kosmykami swoich włosów. Zachichotałam. -Przestań. -A czemu? -Bo ja ci tak mówię. -A jak się nie posłucham? – Bill pokazał mi język i wrócił do przerwanej czynności. -Hmmm. Tak w sumie... Chyba nie mam nic przeciwko – zamknęłam oczy. Wokalista zaczął całować mnie coraz wyżej. -Chcesz dokończyć to, co robiliśmy przed wejściem mamy? – spytałam podnosząc jedną powiekę. -Może... –Bill i zdjął mi bluzkę. Odrzucił ją w kąt i wpił się w moje usta. Poczułam jego kolczyk na podniebieniu. Odleciałam. Teraz liczył się tylko on i pocałunki, które sobie skradaliśmy. Zapomniałam nawet o bólu brzucha. -Od dzisiaj zamiast leków przeciwbólowych będę brała ciebie – wyszeptałam i lekko przygryzłam płatek jego ucha. -Nie mam nic przeciwko – wymruczał chłopak. Złapałam go za rękę i przewróciłam tak, że on teraz był pode mną ;> Zaczął błądzić rękami po moich gołych plecach. Poczułam zimne sygnety i przeszły mnie dreszcze. Westchnęłam cicho i wbiłam Billowi palce w ramiona, gdy ten zaczął całować mnie po szyi. Zsunęłam się niżej i podobnie jak on przed momentem pieściłam jego brzuch i podciągałam bluzkę. Bill mruczał jak dziki kocur zadowolony z moich poczynań. Zatrzymałam się na chwilę i spojrzałam mu w oczy -Miau? – spytałam jakby prosząc o pozwolenie. Bill uśmiechnął się szeroko. -Jasne kotku. Ściągnęłam z niego górną część garderoby. „Jezu, jaki on jest chudy!” pomyślałam patrząc na niego. -Jak ty to robisz? Jesz ile wlezie, a i tak jesteś chudy jak jasna cholera – powiedziałam przytulając się do niego. -Nie wiem jak to się dzieje – czarnowłosy zaśmiał się cicho. -Przy tobie czuję się jak miss baryła 2006 Bill tylko spojrzał na mnie z uśmiechem. -No co? Tak się czuję. -Ale tak nie jest. – odpowiedział i pocałował mnie w nos. Mimo iż gorąca atmosfera minęła nie przeszkadzało mi to. Chciałam się cieszyć każdą chwilą spędzoną z nim. -Muszę powiedzieć mojej nauczycielce o Adamie. – powiedziałam kładąc głowę na jego tors. -Pójdę z tobą. -ok. Wstaliśmy i ubraliśmy się. W salonie siedziała cała gromadka i najwyraźniej się nudziła ^^ -Sprawa dzieci już załatwiona? – spytał Tom obracając w palcach jakiś długopis. Rzuciłam w niego poduszką i podeszłam do drzwi. Bill szedł za mną trzymając rękę na moich... plecach ;P Zeszliśmy do apartamentu pani Stachowskiej. Zapukałam lekko do jej drzwi i usłyszałam krótkie: „Proszę!” -Przepraszam, ze przeszkadzam, ale... – urwałam, gdy zobaczyłam, że w pokoju nikogo nie ma. Zdezorientowana rozglądałam się po całym pomieszczeniu.-Jest tu kto? -Jestem jestem. Witajcie – nauczycielka wyszła z łazienki. – O co chodzi? Weszliśmy z Billem i usiedliśmy. Opowiedziałam jej wszystko, co zaszło na sali. Gdy skończyłam pani Stachowska zmarszczyła brwi. -Przed chwilą Adam był u mnie i powiedział, że musi wracać do domu, bo musi załatwić ważną sprawę. -Uciekł. – zacisnęłam pięści. Nędzny tchórz! Niech go tylko dostanę w swoje ręce! -Zajmę się tym. Tymczasem uważaj. Za dwa dni są pokazy. -Pamiętam. Będę ostrożna. Dziękuję. Wstaliśmy i pożegnaliśmy się z nauczycielką. -Idziemy do reszty? – spytał Bill, gdy byliśmy już na korytarzu. -Mhm – mruknęłam i poszliśmy na górę. Gdy wkroczyliśmy do pokoju wszyscy siedzieli z ponurymi minami. -Dłużej nie mogliście być tam gdzie byliście? – spytała Kasia. -Nudzimy się jak mopsy! – poinformowała nas Monika. -Inteligentni ludzie nigdy się nie nudzą – odpowiedziałam i pokazałam im język. – Może gdzieś wyjdziemy zamiast kisić się tutaj? Jest strasznie gorąco. -Chodźmy na basen! – wypalił Georg. -Stary! Z ust mi to wyjąłeś! – zawtórował mu Gustav. -Kto jest za? – wszyscy podnieśli rękę. – No to postanowione! Chłopaki poszli do siebie się przebrać. My zostałyśmy i zaczęłyśmy wybierać stroje. Postanowiłyśmy, że wszystkie będziemy w bikini. Na kostiumy założyłyśmy lekkie bluzeczki i krótkie spodenki. Zaopatrzyłyśmy się w kremy, okulary, ręczniki itp. Wyszłyśmy przed hotel. Chłopaki już czekali obok swojego samochodu. -No to jedziemy! Po kilkunastu minutach dojechaliśmy na basen. Ku zdziwieniu dziewczyn i mojemu było pusto. -Wynajęliśmy cały żeby nikt nam nie przeszkadzał – wyszczerzył się Tom. -Wow. – odparła Ola. Rozłożyłyśmy rzeczy i zaczęłyśmy rozbierać się do kostiumów. Chłopaki rozłożyli się obok nas. Każdy z nich był już tylko w kąpielówkach. Wydobyłam z torby krem przeciwsłoneczny. Dziewczyny zrobiły to samo i po chwili wszystkie się kremowałyśmy xD -Może my wam posmarujemy plecy? – zaoferował się Tom. No tak. Można się było tego spodziewać ^^ -Jestem za. – powiedziała Ola wręczając mu tubkę z kremem. -Ja sobie sama poradzę – Kasia wystawiła język Gustavowi i ze zręcznością posmarowała sobie całe plecy. Blondyn był zawiedziony xD -Ja jednakowoż skorzystam z propozycji – Monika uśmiechnęła się do Georga. -Ja też – powiedziałam i położyłam się na brzuchu. Po chwili poczułam na plecach potworne zimno. -Aaa! Bill ty idioto! Na rękę wylewaj ten krem! – krzyknęłam. -Przepraszam – odpowiedział czarnowłosy i zachichotał. -To nie jest śmieszne! Wiesz jakie to było zimne?! -Nie wiem xD -To zaraz się dowiesz! – rzuciłam się na niego chwytając krem. Po chwili Bill był nim cały wymazany. Oboje pokładaliśmy się ze śmiechu, a reszta patrzyła na nas jak na jakieś dzieci specjalnej troski xD -Daj rozsmaruję ci to – powiedziałam, gdy już się trochę uspokoiliśmy. Bill nie miał kremu tylko na włosach xD Zaczęłam go smarować. Gdy skończyłam z brzuchem położył się. -Teraz plecki poproszę. Uśmiechnęłam się szyderczo i wylałam mu zimny krem na rozgrzane plecy. Bill wrzasnął. -Oko za oko! – krzyknęłam śmiejąc się złośliwie. Kiedy wreszcie się wysmarowaliśmy chłopaki postanowili się wykąpać. My wolałyśmy się trochę poopalać. -Zaraz do was dołączymy – powiedziała do nich Monika. Skinęli głowami i wskoczyli do wody. -Tak łatwo odpuścili? Jestem zszokowana – stwierdziła Ola. -Na pewno coś knują – Kasia przewróciła się na plecy. -Pewnie tak. – odezwałam się. Zamilkłyśmy i wystawiłyśmy twarze do słońca. Grzało nam przyjemnie w ciała i rozleniwiało tak, że nie chciało nam się ruszać. Nagle zauważyłam, że ucichł plusk wody, ale kompletnie mi się nie chciało otwierać oczu. Po chwili poczułam jak coś mokrego i zimnego kładzie się na mnie. -Aaaaaa! – wrzasnęłam. Usłyszałam także krzyki koleżanek. -Głupkiii! – krzyczała Olka. -Złazić z nas natychmiast! – zawtórowała jej Kasia. -A dlaczego? Jesteście takie cieplutkie i wygodne – Gustav uśmiechnął się bezczelnie. -Świnie!!!! – zrzuciłam z siebie Billa i wstałam. – Nie żyjesz! – rzuciłam się na pokładającego się ze śmiechu chłopaka i wrzuciłam go do basenu. -Ha! Masz za swoje! Mój triumf nie trwał długo. Poczułam silne pchnięcie i wpadłam do wody. Wynurzyłam się i parskając dojrzałam na brzegu roześmianego Toma. Podpłynęłam do krawędzi i niepostrzeżenie złapałam go za kostkę. Chłopak stracił równowagę i po chwili parskał wodą stojąc obok mnie. -Uwaga! Idzie reszta! – krzyknął Georg niosąc wyrywającą się Monikę. Gustav trzymał Kasię. Oboje wrzucili je do basenu. Ja z Tomem wciągnęliśmy panów G i wszyscy zaczęliśmy się śmiać i chlapać jak małe dzieci. Po jakimś czasie odpłynęłam na głębszą wodę. Chciałam sobie ponurkować. Płynęłam pod wodą z uśmiechniętą miną. Gdy wypłynęłam przy brzegu dojrzałam Billa próbującego podpłynąć do mnie. Nie bardzo mu to wychodziło xD Zamiast płynąć wymachiwał rękami i rozchlapywał wodę. W końcu wyszedł z wody i po krawędzi do mnie szedł. Nagle poślizgnął się i wpadł do basenu niedaleko mnie. Roześmiałam się głośno. Bill zaczął młócić rękami o wodę w miejscu i zanurzać się pod wodę. Przez chwilę myślałam, że się wygłupia, ale potem przestało mi się to podobać. Reszta nie zwracała uwagi na to, co robił. W końcu Bill zanurzył się, ale już nie wypłynął na powierzchnią. Zmroził mnie niewiarygodny strach. Zaczęłam płynąć do niego jak najszybciej mogłam. Zanurkowałam i szybko wyciągnęłam Billa na powierzchnię. Pozostali już wyszli z wody i pomogli mi wyciągnąć czarnowłosego. Nie ruszał się i ku memu przerażeniu nie oddychał. -O boże! – Kasia zakryła usta ręką. -Odsuńcie się! – krzyknęłam. W jednej chwili przypomniałam sobie zasady udzielania pierwszej pomocy, których nauczyłam się na wielu koloniach i obozach. Zrobiłam Billowi sztuczne oddychanie. Mimo, że trzęsłam się z przerażenia uciskałam jego klatkę piersiową. „Proszę cię... Oddychaj” myślałam rozpaczliwie. „Nie rób mi tego” Nawet nie zauważyłam, gdy po policzkach zaczęły spływać mi łzy. Nagle po ponownej próbie pomocy czarnowłosy wykrztusił wodę znajdującą się w jego płucach i zaczął kaszleć. W życiu nie czułam większej ulgi. Bill oddychał ciężko i trząsł się. -Przynieście ręcznik – powiedziałam cicho. Po chwili Bill siedział owinięty ręcznikiem. -On nie umie pływać! – krzyczał Tom. -Zamknij się! Skąd mieliśmy o tym wiedzieć?! Ty też nic nie zrobiłeś! Gdyby Magda nie zareagowała to byłbyś teraz jedynakiem! – uciszyła go Olka. Do Toma chyba dotarł sens tych słów, bo spojrzał na moją przyjaciółkę z przerażeniem. -Już w porządku. Nic mi nie jest – powiedział słabo Bill. Przytuliłam go. Serce nadal łomotało mi z przerażenia, ale już powoli się uspokajało. -Nawet nie wiesz jak się bałam – szepnęłam przyciskając go do siebie. -Chodźcie. Zbierzemy rzeczy – powiedziała Kasia do reszty. Przytaknęli. Przy mnie i Billu został tylko Tom. Spojrzałam na niego i wypuściłam czarnowłosego z objęć. Dredziarz spojrzał bratu w oczy. Już po kilku sekundach oboje mocno się ściskali. -To było najdłuższe pół minuty w moim życiu – wychrypiał Tom. Wieczorem siedliśmy wszyscy tym razem w pokoju chłopaków. Rozmowa nie kleiła się i ciągle zapadało kłopotliwe milczenie. Nikt nie miał ochoty na żarty i wygłupy. W końcu wróciłyśmy z dziewczynami do swojego hotelu i poszłyśmy spać. Przed zaśnięciem wysłałam jeszcze smsa Billowi. Wyłączyłam komórkę i padłam na poduszkę. Zamknęłam oczy i po kilku minutach oddaliłam się w krainę snów. „Kocham cię Bill. Pamiętaj o tym” *** Cztery strony w Wordzie. Wystarczy? ;P Lena
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Komentarze (21), Dodaj
21 komentarzy Następne 12 Poprzednie
|
|
|