Powrót

Część dziewiętnasta part two

poniedziałek, 20.sierpnia.2007, 19:23
Macie xD Osiem stron w Wordzie
I tak nikt tego nie czyta xD
No dobra... Prawie nikt.
Ale prawie robi wieeeelką różnicę ;P

***

Opadłam na krzesło z ulgą wypuszczając powietrze z płuc. Powoli uwolniłam się od butów i peruki. Już po wszystkim. Teraz trzeba się szybko umyć i ubrać na After party.
Po półgodzinie byłam gotowa. Ubrana w taką sukienkę:
Image Hosted by ImageShack.us

wyszłam z garderoby i udałam się do sali, w której odbywało się przyjęcie. Wzrokiem szukałam dziewczyn, które wyszły przede mną. Nagle poczułam jak ktoś zakrywa mi oczy rękami.
-Zgadnij, kto?
Uśmiechnęłam się i odwróciłam do napastnika. Niespodziewanie zostałam zaatakowana pocałunkiem w usta.
-No wiesz co? Tak z zaskoczenia? Chcesz mnie udusić? - zasypałam Billa pytaniami, gdy wreszcie się ode mnie odkleił.
Chłopak stał rozbawiony i słuchał moich oskarżeń jakoby chciał mnie unicestwić.
-Dobra. To gdzie jest twój brat? Muszę go zlać.
Bill spoważniał.
-Już go ochrzaniłem
-Ale ja mu nie skopałam tego chuderlawego tyłka.
-To nic nie da.
-Ja nie chcę żeby coś dało. Chcę mu dokopać za to, co zrobił Oli.
-On się nie zmieni.
-Być może, ale porządny łomot dobrze mu zrobi.
W tym momencie podszedł do nas Tom.
-Hej gołąbki! Nad czym tak rozprawiacie?
Zabiłam go wzrokiem i odeszłam żeby poszukać dziewczyn.
-A tej co? - spytał zdziwiony dredziarz.
Brat spojrzał na niego jak na idiotę i poszedł za mną.
-Co ja takiego zrobiłem?!
-Jeszcze się pytasz debilu?! - Georg, który właśnie przyszedł trzepnął gitarzystę po głowie.
Tom naburmuszony odszedł w jakiś kąt i już po chwili obściskiwał się z jakąś pannicą.
-Palant – stwierdziłam podchodząc do odnalezionych koleżanek. Ola stała ściskając w rękach kieliszek z winem. - Uważaj, bo go zgnieciesz. I nie upij się proszę, bo zaczniesz płakać i błagać go o przebaczenie.
Puściłam oko do przyjaciółki i uszczypnęłam ją w bok.
-Nie martw się. Poradzę sobie.
-Super! I pamiętaj – masz się świetnie bez niego bawić. Na przykład poderwij tego przystojniaka, który stoi przy barze. - szepnęłam do niej wskazując na wysokiego bruneta.
-Bez przesady. Nie jestem taka jak ON.
Uśmiechnęłam się i odwróciłam żeby powiedzieć coś Kasi i Monice, ale one już dawno porwały swoich partnerów do tańca.
-Pani tańczy? - spytał Bill łapiąc mnie za rękę.
Spojrzałam na Olę. Ta kiwnęła głową uśmiechając się.
-Owszem. - odparłam i zostałam porwana na parkiet.

Impreza trwała już dwie godziny. Dzięki kilku drinkom nie odczuwałam zmęczenia. Bawiliśmy się w najlepsze, gdy nagle zgasło światło. Zaniepokojona złapałam się Billa.
-Spokojnie! To pewnie korki! - krzyknął ktoś na sali.
Natychmiast po tym jak to powiedział rozległy się odgłosy strzałów. Rozbłysło światło. Jacyś mężczyźni w kominiarkach otoczyli wszystkich gości. Na jednym ze stołów stał człowiek z uniesioną w górę dłonią z pistoletem. Natychmiast go rozpoznałam. To był Patryk. Przerażona patrzyłam na jego twarz, na której widać było satysfakcję.
-Witam wszystkich gości! Wybaczcie, że wam przeszkodziłem, ale mam tu pewną sprawę do załatwienia.
Błądził wzrokiem po twarzach wszystkich ludzi zgromadzonych na sali. Po chwili zatrzymał się na mnie. Spojrzał także na Billa
Uśmiechnął się drwiąco i wycelował w niego.
-Podejdź tu kochana, bo inaczej go zastrzelę.
Zasłoniłam ukochanego własnym ciałem.
-Zostaw nas w spokoju – syknęłam.
-Słonko jakbyś nie zauważyła mam dookoła rozstawionych ludzi, więc musiałabyś go okrążyć ze wszystkich stron, a to jest raczej niemożliwe.
Zacisnęłam zęby i powoli skierowałam się do stołu, na którym stał Patryk.
Byłam jednocześnie przerażona i wściekła. Musiałam jednak zrobić to, co chce. Miał na muszce wszystkich gości.
Gdy znalazłam się przy nim zeskoczył ze stołu i mnie pocałował. Zacisnęłam usta i stałam bez ruchu. Po chwili Patryk oderwał się ode mnie i złapał mocno za moją brodę.
-Masz odwzajemnić pocałunek, bo inaczej... - wycedził ze złością.
Skrzywiłam się, ale pokonując obrzydzenie zrobiłam, co kazał. Nie chciałam żeby kogoś zranił.
-Teraz, jeśli będziesz grzeczna to nikomu nie stanie się krzywda. - złapał mnie mocno za ramię i pociągnął w stronę schodów. Na górze znajdowały się pokoje do “prywatnych spotkań” - Pilnujcie ich – zwrócił się do mężczyzn w kominiarkach.
Weszliśmy na górę. Przy schodach zdążyłam rzucić jedno spojrzenie na Billa, który był gotowy pobiec za nami. Pokręciłam głową dając mu tym znak żeby tego nie robił. Został, więc na miejscu patrząc jak Patryk brutalnie ciągnie mnie na górę.

-Tutaj będzie dobrze – mój oprawca zatrzymał się przy pierwszych z brzegu drzwiach. Wyrwałam rękę z jego uścisku.
-Czego ode mnie chcesz?!
-Wszystkiego, kotku...
-Nie nazywaj mnie tak! Wpadasz tu z dwudziestoma uzbrojonymi facetami w kominiarkach, otaczasz wszystkich gości i straszysz, że ich zabijesz, jeśli nie będę ci posłuszna i po co to?! Mówiłam, że z nami koniec! Nie kocham cię! Jesteś zwykłym palantem zakochanym w używkach!!!
Szybki ruch ręką, odgłos uderzenia i piekący policzek.
-Uważaj na to, co mówisz słoneczko.
Złapał mnie za włosy i wepchnął do wybranego pokoju. Wyrywałam mu się i próbowałam walczyć. Niestety nie miałam szans. Patryk był większy i silniejszy. Rzucił mnie na łóżko i zaczął rozbierać.
-Nie! Zostaw mnie!
On jednak nie przestawał. Gdy została na mnie tylko bielizna przywiązał mnie do łóżka i zakleił usta.
-No to się zabawimy. Lubię słuchać krzyku bólu stłumionego przez taśmę. Nie masz pojęcia, jaką to daje satysfakcję – powiedział wyjmując nóż.
Spojrzałam przerażona na ostrze i zaczęłam się wyrywać i krzyczeć.
-Nie bój się. Zaboli tylko przez... cały czas – chłopak zaśmiał się szyderczo i przyłożył mi nóż do gardła. Znieruchomiałam. Patryk przesunął narzędzie w stronę mojego brzucha. Przy pępku przycisnął mocno tworząc tam rysę, z której natychmiast poleciała krew. Zacisnęłam powieki i zęby, ale nie krzyknęłam. Podobnie było przy trzech następnych cięciach. Oprawca zdenerwował się i oderwał szarą taśmę od moich ust.
-Krzycz mała suko!
Uśmiechnęłam się drwiąco mimo bólu.
-Co? Nie stanie ci jak nie krzyknę? Jesteś żałosny.
Patryk ryknął ze wściekłości i przejechał nożem w poprzek po całej długości mojego brzucha. Po moich policzkach popłynęły łzy bólu, ale nie krzyknęłam. Nie mogłam mu dać tej satysfakcji.
Chłopak dysząc ciężko uniósł narzędzie by zadać śmiertelny cios, ale przeszkodziło mu w tym wtargnięcie do pokoju jakichś osób.
-POLICJA NIE RUSZAĆ SIĘ!!! NATYCHMIAST ODŁÓŻ TEN NÓŻ!!!
Odetchnęłam z ulgą, gdy Patryk został złapany i zakuty w kajdanki.
-Jonas! Ta dziewczyna jest ranna! Wezwij tu lekarza!
-Bill... Nic mu nie jest? - wyszeptałam cicho słabnąc z powodu upływu krwi.
-Wszyscy wyszli z tego bez szwanku. Skończyło się tylko na strachu.
-Ale jak...?
-Zawiadomił nas pewien młodzieniec imieniem Tom Kaulitz. Powiedział, że dwudziestu zamaskowanych i uzbrojonych ludzi zaatakowało gości przyjęcia. Potem dodał, że jakiś chłopak szantażuje jedną z pań.
-Tom...
Do pomieszczenia wpadł lekarz z apteczką, a za nim Bill i jego brat.
-Magda! Co się stało?! - krzyknął przerażony wokalista.
-Rany nie są głębokie. Wyliże się – powiedział lekarz pomagając mi usiąść. Następnie zaczął opatrywać mi brzuch. Gdy już skończył podano mi szlafrok. Wszyscy policjanci zgromadzili się by zbadać dowody zbrodni. Niepostrzeżenie złapałam czarnowłosego za rękę i wyprowadziłam z pomieszczenia. Schowaliśmy się w jakimś innym pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz i odwróciłam się do Billa. Padliśmy sobie w ramiona i zaczęliśmy się całować. Gorąco i bez opamiętania.
-Tak się o ciebie bałem – wydyszał chłopak, kiedy łapaliśmy oddech
-A ja o ciebie.
Przytuliłam go mocno i zaczęłam płakać wylewając z łzami cały strach i napięcie.
-Już dobrze. Wszystko w porządku. Nie płacz... - pocieszał mnie Bill.
-Nie... - wyszeptałam – Nic nie jest w porządku...
Czarnowłosy oderwał się ode mnie ze zdziwieniem.
-Przecież złapali tego chłopaka i jego koleżków...
-Nie wszystkich! - przerwałam mu – Jest jeszcze Natalia! I Adam!
-Ale złapią ich...
-A jeśli nie?!
Bill milczał.
-Nie możemy tak...
-Jak?
-Bill... Nie mogę być z tobą...
Chłopak poczuł się jakby ktoś zdzielił go czymś ciężkim po głowie.
-J-jak to?!
-Nie mogę narażać cię na takie niebezpieczeństwo...
-Jakie niebezpieczeństwo?!
-Bill... Proszę...
-To ja ciebie proszę! Nie zostawiaj mnie!
-Ale...
-Po tym wszystkim chcesz to po prostu rzucić?! Uciec?!
-Nie... Po prostu chcę żebyś był bezpieczny...
-Wielkie dzięki! Nie ma co!
Patrzyłam na niego zrozpaczona nie wiedząc, co powiedzieć.
“Co ja zrobiłam?”
-Bill... Ja...
-Wiesz co? Zachowałaś się teraz nie lepiej, od Toma.
Zabolały mnie te słowa, ale on miał rację. Bill spojrzał na mnie z wyrzutem i chciał wyjść.
Złapałam go za rękę. Z rozpaczy nie wiedziałam, co powiedzieć. Wpatrywałam się w niego z rozszerzonymi, zapłakanymi oczami.
-Przepraszam...- wyszeptałam.
-Nie ma, co przepraszać – czarnowłosy wyrwał swoją rękę i wyszedł.
“Co ja zrobiłam?
CO JA DO CHOLERY ZROBIŁAM?!”

Dzień wyjazdu był pochmurny i deszczowy. Pogoda sprzyjała mojemu humorowi.
Wszystkie dziewczyny potępiały mnie za mój czyn. Nawet Ola odwróciła się ode mnie. Chłopaki tym bardziej. Okropnie się z tym czułam. Pakowałam się łkając i trzęsąc się z rozpaczy po tym jak wszystkie trzy zjechały mnie równo. Rano obudziłam się pierwsza i szybko zeszłam na dół żeby zdążyć przed dziewczynami. W gardle miałam wielką gulę. Nie odpowiedziałam na żadne z powitań reszty koleżanek. Czułam, że gdybym odezwała się jednym słowem wybuchłabym płaczem. Pod hotel podjechał autobus, który miał nas zawieźć na peron. Oddałam bagaż do schowania i stałam z dala od wszystkich. Spojrzałam na budynek, w którym tyle się wydarzyło. A teraz mam to opuścić. I pozostaną mi tylko wspomnienia...
Nagle przypomniałam sobie o czymś. Podbiegłam do nauczycielki.
-Proszę pani za ile czasu wyjeżdżamy?
-Za mniej więcej 20 minut, czemu pytasz?
Ale ja już byłam w hotelu. Wbiegłam do windy, w której stał ten sam mężczyzna, który wiózł mnie i Billa.
-Na samą górę. Błagam...
Lokaj uśmiechnął się ze zrozumieniem i zawiózł mnie tam, gdzie chciałam.
Wybiegłam na dach i podeszłam do krawędzi. Nie chciałam skoczyć. Chciałam pożegnać się z tym miejscem. Stałam patrząc na wschodzące słońce. Bezwiednie zaczęłam śpiewać:

Jetzt sind wir wieder hier - bei dir oben auf'm dach
die ganze welt da unten
kann von mir aus untergehen heute nacht
sind wir zum letzten mal zusammen?
es hat doch grad'erst angefangen

wenn dieser tag der letzte ist
bitte sag es mir noch nicht
wenn das das ende für uns ist
sag's nich' - noch nich'

ist das etwa schon der tag danach - wo alle uhren still steh'n?
wo's am horizont zu ende ist
und alle träume schlafen geh'n
sind wir zum letzten mal zusammen?
es hat doch grad'erst angefangen

wenn dieser tag der letzte ist
bitte sag es mir noch nicht
wenn das das ende für uns ist
sag's nich' - noch nich'

das ist der letzte tag, das ist der letzte tag
ist das der letzte regen bei dir oben auf'm dach?
ist das der letzte segen und unsere letzte nacht?

hat unser ende angefangen?
egal - wir sind ja noch zusammen

wenn dieser tag der letzte ist
bitte sag es mir noch nicht
wenn das das ende für uns ist
sag's nich'

wenn dieser tag der letzte ist
bitte sag es mir noch nicht
und wenn du bleibst dann sterbe ich
noch nicht - noch nicht
ist das der letzte regen bei dir oben auf'm dach?
ist das der letzte segen?
sag's nich' - noch nich'
... das ist der letzte tag

Na peronie unikałam Olki, Moniki i Kasi jak mogłam. W przedziale usiadłam z innymi dziewczynami. One rozprawiały o pobycie, a ja patrzyłam obojętnym wzrokiem w okno.
-A tobie jak się podobało?
Odwróciłam się od szyby. Wszystkie moje koleżanki patrzyły na mnie.
-Było... fajnie.
Powróciłam do obserwowania widoku za szybą. Moje serce zatrzepotało niespokojnie. Wbiłam wzrok w swoje paznokcie. Na peronie pojawił się Bill z zespołem. Żegnali się z dziewczynami, które płakały jak dzieci.
„Jak to dobrze, że ja nie muszę tego przeżywać”
Próbowałam się do siebie uśmiechnąć, ale wyszedł mi tylko grymas. Poczułam zimne kropelki na policzkach.
„No nie. Znowu?”
Ze złością wytarłam policzki. Oczy piekły mnie od ciągłego płaczu.
„Jesteś silna. Przeżyjesz to.”
Gdy ponownie zerknęłam za okno natychmiast odwróciłam wzrok. Patrzył się na mnie. Nie mogłam znieść jego oskarżającego spojrzenia.
„Daj mi spokój!”
Moje towarzyszki z przedziału zauważyły moją rozpacz. Zaczęły mnie pocieszać i wypytywać, co się stało.
-Zostawcie mnie... proszę... – wydusiłam tylko.
Już nie patrzyłam przez okno. Wiedziałam, że Bill w dalszym ciągu się na mnie patrzy. Czułam to.
Nagle poczułam szarpnięcie i odetchnęłam z ulgą. Ruszyliśmy. Przez chwilę miałam wrażenie, że mnie ktoś woła. Zignorowałam je.

Przez całą drogę milczałam. Dziewczyny nawet nie próbowały nakłonić mnie do rozmowy. Wreszcie po kilkunastu godzinach jazdy ujrzałam stację w Lublinie. Na peronie stała cała moja rodzinka. Wytargałam swoją walizkę i uścisnęłam mamę, tatę i Jagodę. Gdy podeszłam do Marcina uśmiechnął się.
-Co tam u Billa hm?
Na dźwięk tego imienia do oczu znowu napłynęły mi łzy. Rzuciłam się w objęcia brata łkając.
-Co się stało siostrzyczko?
-Przytul mnie proszę...
Blondyn mnie objął.
-Zerwałam z nim... Przez Patryka...

Rok później

W domu schowałam wszystkie zdjęcia z wyjazdu najgłębiej jak mogłam. Postanowiłam zapomnieć o wszystkim, co się wtedy wydarzyło. Zajęłam się nauką.
Zerwałam wszelkie kontakty z Olą, Moniką i Kasią. Przestałam chodzić na lekcje tańca. W szkole usiadłam sama w ławce.
Miesiąc po powrocie zapragnęłam uczyć się grać na perkusji. By w trudnych chwilach móc się wyładować.
Żyłam w spokoju tylko czasami wspominając Billa i resztę. Nie przestałam słuchać Tokio Hotel i nie zdjęłam plakatów ze ścian. Zachowywałam się jakby tego wyjazdu nigdy nie było.
Jednak pewnego wieczoru wszystko miało powrócić ze zdwojoną siłą. Wszystkie pamiętane chwile miały odżyć na nowo.
To było dokładnie rok po tym, jak poznałam Billa.
Siedzieliśmy całą rodziną przy stole i jedliśmy kolację w ciszy. Nagle przerwała ją mama:
-Będziemy mieli gości na wakacje.
Spojrzałam na nią pytająco. Jagoda i Marcin tak samo. Tata zdawał się być nieporuszony tym, co powiedziała mama. Widocznie już o tym wiedział.
-Jak wiesz Madziu, Ola i dziewczynki...
-Nie wiem o niczym, co z nimi związane – powiedziałam chłodno.
-Więc powiem ci teraz. Ola i dziewczynki nadal są związane z tymi chłopcami, których poznałyście rok temu.
Nie wykazałam najmniejszego zainteresowania tą informacją, ale zdziwiłam się, że tyle wytrzymali.
-Wszyscy postanowili, że chłopcy zrobią sobie urlop i przyjadą do Polski.
-I co my mamy z tym wspólnego? – spytałam.
-Zgodziłam się żeby oni zamieszkali u nas.
Zakrztusiłam się herbatą, którą właśnie piłam. Marcin klepnął mnie po plecach.
-ŻE CO?! – krzyknęłam, gdy już przestałam kaszleć.
-To, co słyszałaś. – odpowiedziała spokojnie mama. – Ola mnie o to poprosiła. Twierdzi, że chciałaby żeby było tak jak dawniej.
Prychnęłam.
-Szkoda, że nie zastanowiła się nad tym wcześniej.
-W każdym razie już postanowione. Chłopcy zamieszkają w pokoju dla gości.
-I nie mamy nic do powiedzenia?!
-Nie, Madziu. Jak już mówiłam, to postanowione.
-Świetnie! Po prostu wspaniale! I oczekujecie, że po tym wszystkim będę siedzieć i ich zabawiać?!
-O ile wiem to ty zerwałaś wszelkie kontakty z nimi i złamałaś jednemu serce.
Wstałam gwałtownie. Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Patrzyłam na mamę szeroko otwartymi oczyma, w których pojawiły się łzy.
-Więc ty też jesteś przeciwko mnie? – wyszeptałam drżącym głosem – Świetnie... W takim razie nie spodziewaj się, że podejmę jakiekolwiek kroki żeby jak to powiedziałaś „było jak dawniej”. Oni mnie nienawidzą, więc i tak nic by z tego nie wyszło.
-Magda! Uspokój się!
-Nie! Nie uspokoję się! - wrzasnęłam i wybiegłam z kuchni z płaczem. Zamknęłam się w pokoju i usiadłam na małym krzesełku przy rozstawionej perkusji. Chwyciłam pałeczki i zaczęłam grać B.Y.O.B Systemu.
W miarę jak grałam uderzałam w bębny coraz mocniej. Po policzkach płynęły mi łzy, ale nie zwracałam na nie uwagi.
Gdy skończyłam usłyszałam pukanie do drzwi.
-To ja. Marcin.
Wstałam i bez słowa otworzyłam drzwi, po czym znowu siadłam za bębnami.
Cicho wystukiwałam rytm Durch den Monsun, gdy Marcin usiadł naprzeciwko mnie na kanapie.
-Na pewno nie będzie tak źle.
Spojrzałam na niego.
-W końcu nie musisz cały czas wokół nich skakać.


Koniec roku szkolnego

Na akademii siedziałam jak na szpilkach. Za godzinę do mojego domu mieli przybyć chłopcy z Tokio Hotel. Denerwowałam się, bo chciałam zdążyć przed nimi. Po rozdaniu świadectw pośpiesznie opuściłam szkołę nie zwracając uwagi na wołania Olki. Od pewnego czasu próbowała ze mną porozmawiać, ale nie dałam jej na to szansy. Byłam wściekła na cały świat.
Przekroczyłam próg domu. Nie zauważyłam stojących w salonie walizek. Od razu skierowałam się do swojego pokoju. Już miałam rękę na klamce, gdy usłyszałam bardzo dobrze znany mi głos:
-Gdzie jest łazienka?
Serce podskoczyło mi do gardła. Odwróciłam głowę w prawo. Z drzwi obok wystawała burza czarnych włosów. Gdy zaczęła się obracać w moją stronę szybko znikłam w pokoju, więc Bill zdążył zobaczyć tylko moje plecy.
Zatrzasnęłam za sobą drzwi i przekręciłam klucz. Odetchnęłam głęboko i poczułam jak ktoś puka.
-Magda? Otwórz proszę.
Milczałam.
-Wiem, że tam jesteś. Otwórz!
I zaczął się dobijać.
-Daj mi spokój – wyjąkałam cicho. Oparłam się plecami o drzwi i ześlizgnęłam się po nich na podłogę. Siedziałam tak aż pukanie ustało. Westchnęłam i przekręciłam klucz z powrotem, po czym usiadłam na łóżku. Nałożyłam duże słuchawki na uszy i włączyłam sobie płytę Nevada Tan. Ich też lubiłam, ale nie tak jak TH. Przymknęłam powieki i śpiewałam sobie po cichu. Nie zauważyłam, że do mojego pokoju ktoś wszedł. Gdy otworzyłam oczy ujrzałam Toma, który siedział na kanapie i mi się przyglądał. Zamilkłam i zdjęłam słuchawki z uszu.
-Co ty tu robisz? – spytałam oschle.
-Siedzę.
-A nie mógłbyś siedzieć gdzie indziej?
-Nie.
Zabiłam go wzrokiem, ale on nie ustąpił.
-Ładną masz perkusję.
Nie odpowiedziałam. Założyłam słuchawki z powrotem na uszy.
-To nieładnie słuchać muzyki w towarzystwie.
Wzruszyłam ramionami i zaczęłam wpatrywać się w paznokcie.
-Jestem twoim gościem. Nie powinnaś się mną trochę zająć?
-Nie zapraszałam was tutaj i nie mam zamiaru się wami zajmować. – powiedziałam ze spokojem.
Tom spojrzał na mnie badawczym wzrokiem, po czym podszedł do mnie i zdjął mi słuchawki z uszu.
-Hej!
Usiadł przede mną, złapał za moje nadgarstki i spojrzał mi w oczy.
-Posłuchaj! Nie chcemy z tobą walczyć! Chcemy się pogodzić! Bill już dawno ci wybaczył, a dziewczyny za tobą tęsknią. Zresztą wszyscy za tobą tęsknimy.
Patrzyłam na niego obojętnym wzrokiem, chociaż serce mocno mi biło. Jednak postanowiłam nie ulegać tak łatwo
-Szczerze mówiąc niewiele mnie to obchodzi.
Tom ścisnął mocniej moje nadgarstki.
-My nie damy za wygraną. Naprawdę nam ciebie brakuje – jego głos złagodniał i poluźnił uścisk.
-Wasz problem. – korzystając z okazji wyrwałam mu się i wyszłam z pokoju.

Minęło parę dni. Unikałam chłopaków jak tylko mogłam. Wychodziłam rano z domu i pojawiałam się tylko na posiłkach i na noc. Jeździłam na rowerze, albo spacerowałam.
Podczas jednego ze spacerów natknęłam się na siedzących na ławce chłopaków z Moniką, Olą i Kasią. Zatrzymałam się. Zauważyli mnie i zaczęli machać i mnie wołać, ale ja odwróciłam się i odeszłam. Siadłam pięć ławek dalej i obserwowałam gołębie. Poczułam jak ktoś siada obok mnie. Zerknęłam w prawo. To był Bill. Poczułam motylki w brzuchu, ale wstałam i chciałam odejść, ale on złapał mnie za rękę.
-Poczekaj! Wysłuchaj mnie proszę! Kocham cię rozumiesz? Żałuję tego wieczoru rok temu! Nie powinienem się wtedy tak zachować.
Milczałam nie patrząc na niego. Czarnowłosy złapał mnie za ramiona i odwrócił do siebie przodem. Nie chciałam go dalej słuchać.
-Mam kogoś. – skłamałam - Jesteś przeszłością, Bill.
Oczy chłopaka rozszerzyły się. Puścił mnie, a ja odeszłam. Usiadłam daleko od reszty i złapałam się za głowę.
„Idiotka, idiotka, idiotka, IDIOTKA!!!”
Lena
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


9 komentarzy
Następne 1 Poprzednie

paulina paulina.mylog.plponiedziałek, 20.sierpnia.2007, 19:43
212.182.76.147

zgadzam sie ;P "idoitka" ;P ale notka i tak swietna ;D
ja bym rodzicow chyba za cos takiego zabila ;p
hm wiesz jakos nie wiem co pisac wiec nie bee pisac ;p czekam dalej ;p

.mylog.plwtorek, 21.sierpnia.2007, 13:12
Adres ukryty

Idiotka!!!!!!  Jak moglas mu tak powiedziec nie ladnie!!:((

Ehh ale akcja z tym dupkiem niezla -.^
Heh zajebista czesc;*
Buziakki;*

billowa billowa.mylog.plśroda, 22.sierpnia.2007, 17:16
83.7.42.183

świetne!
Jejciu, Twoja bohaterka to na prawdę idiotkaaa! No może nie całkowicie, ale tak się zachowała. Serce mi się krajało, gdy przeczytałam o tym Billu ;( Kochającym Billu ;(
Buziaki! :***

Leila_bunny Leila_bunny.mylog.plpiątek, 24.sierpnia.2007, 12:26
62.179.95.23

OMG... wspaniała notka!! Kocham twojego bloga ;* Mało nie dostałam zawału czytając to ;P Czekam na następną ;)

piątek, 24.sierpnia.2007, 23:01
Adres ukryty

Pojawiła się u mnie ostatnia notka.
Chciałam Ci podziękować, że ze mną byłaś.
Byłaś ze mną, Kaulitzami i tym opowiadaniem.
Żegnaj.

.mylog.plsobota, 25.sierpnia.2007, 10:59
Adres ukryty

Nareszcie pojawila sie czesc jakas ... nooo juz myslalam ze sie niedoczekam :)

Swietna czesc ... ;] ah

Buziaki :*

sobota, 25.sierpnia.2007, 13:35
Adres ukryty

Właśnie wiem i czekam na ta osobę żeby jej pogratulować xD
Ciekawe kto będzie tym ,,szczęśliwcem" ;d

niedziela, 26.sierpnia.2007, 15:09
Adres ukryty

Bo sama miłość nie wystarczy, to tylko pół sprawy, potrzebne jest coś więcej...

Zapraszam na mój nowy blog z opowiadaniem o  Tokio Hotel.

<b>Fucking Princess</b>

Julka Julka.mylog.plśroda, 29.sierpnia.2007, 14:06
83.27.36.31

Pięknie pięknie... :) Wogole strasznie sie wszystko w tym odcinku pojebało ^^ :P Dziwie sie troche ze Bill tak malo walczyl przez caly ROK o ten związek... i ze wtedy jak ten kolo zabral ją na górę to że Bill mimo tego ze ona mu zabronila nie pobiegl za nimi... Ale powiem ci ze twoje opko i tak strasznie mnie wciągnęło. Wszytsko super. Swietnie sie czyta treść, tyle ze troche uciążliwe to przesuwanie w dół zeby zobaczyc dalsza czesc tekstu.
CZekam na dalsze losy i mam nadzieje ze gołąbeczki się pogodzą xP
Pozdrawiam :*


Info
Avatar



Ulubieni
tokio-hotel-mercedesikkaulitzgustav-th-opovergessene-kinderpisane-sercem

Kluby

Archiwum

Linki

Lay
Grafika&html by: Mi$ka
Program: Adobe Photoshop CS2 version 9.0
Więcej?: ---> lays-with-th