|
Powrót Uwagaaa! OTO CZĘŚĆ DWUDZIESTA! :D sobota, 29.grudnia.2007, 19:00Wróciłam!!! :D Nie zostawię Was przecież!
(W sumie to już prawie nie mam kogo, ale co tam xD) Notka specjalnie dla Alojzy i Marci ;*** *** Siedziałam tak na tej ławce powtarzając sobie, że jestem skończoną debilką, gdy usłyszałam jakieś krzyki. Spojrzałam w lewo. Grupka chłopców otoczyła małą blondynkę w ciemnych okularach. Śmiali się z niej, popychali i szturchali. Jeden z nich trzymał w ręku białą laskę i wymachiwał nią na wszystkie strony. Zrozpaczona dziewczynka próbowała się bronić, ale tamci nie przestawali. Podniosłam się ze złością i podążyłam w tamtą stronę. -Natychmiast ją zostawcie wy wstrętne bachory! Poszli won! Chłopcy natychmiast uciekli. Wyglądali na niewiele ponad sześć lat. Podniosłam porzuconą laskę i podeszłam do dziewczynki. -Nic ci nie jest? - spytałam kładąc jej rękę na ramieniu. -N-nie. Kucnęła i zaczęła macać dłońmi trawę. Widząc to podałam jej laskę. -Dziękuję – wyszeptała. -Nie ma za co. Nie mogłam pozwolić żeby ci chuligani cię dręczyli. Na chwilę zapadła cisza. -Jesteś sama? -Nie. Byłam z mamą i z bratem w sklepie, ale zgubiłam się i wyszłam. -Jak masz na imię? -Iza -Możesz powiedzieć jaki to był sklep? -Nie wiem, ale mama powiedziała, że chce kupić mąkę i jajka. -To pewnie spożywczy. Daleko odeszłaś? -Trochę. -Chodź, pomogę ci. - powiedziałam łapiąc ją za rączkę. - Poszukamy twojej mamy i brata. Dziewczynka niepewnie ruszyła ze mną. Zaczęłam się zastanawiać, w którym sklepie mogła być rodzina Izy. Na myśl przyszedł mi najbliży supermarket. -Czy to był duży sklep? -Chyba tak. Były półki i mama wzięła koszyk na kółkach. Czyli miałam rację. Udałam się z dziewczynką pod wejście główne. Jednak nikt nie wyglądał na takiego, który by szukał zgubionego dziecka. Postanowiłam poczekać. Może matka zdecyduje się wrócić pod sklep. Usiadłam na małym murku i pomogłam się na niego wdrapać dziewczynce. Spojrzałam z współczuciem na czarne okulary Izy. “Ileż radości to dziecko straciło razem z wzrokiem” Przez chwilę trwała cisza. Rozglądałam się za kimś, kto mógłby być mamą Izy. -Mogę zobaczyć jak wyglądasz? Odwróciłam się zdziwiona. -Ale przecież... -Nie w ten sposób. Chciałam zobaczyć jak wyglądasz przez ręce. -Czyli jak? Dziewczynka nie odpowiedziała tylko rączką wymacała moje włosy. -Jakiego są koloru? -Brązowe. Iza przeczesywała kosmyki przez palce. -Są śliczne. Widzę je. Dzięki rączkom. Uśmiechnęłam się. W tym momencie dziewczynka dotknęła mojego nosa. -Masz piegi? - spytała -Tak. I to bardzo dużo. Po kolei Iza zobaczyła całą moją twarz. -Jesteś bardzo ładna – powiedziała na koniec z uśmiechem. Zarumieniłam się mimowolnie. -Dzięki. Spojrzałam na tą małą dziewczynkę z blond włosami. Podobało mi się to, że mimo swojego kalectwa była bardzo wesoła. Nie znała mnie ani trochę, ale czułam, że mnie polubiła. -A jak ty masz na imię? Roześmiałyśmy się obie. Spędziła ze mną około godziny i nawet nie wiedziała jak się nazywam. Okropnie nas to rozśmieszyło. -Jestem Magda. -Bardzo mi miło. - Iza złożyła usta w dzióbek i podała mi rękę. Parsknęłam śmiechem. -Co ty robisz? - spytałam nie mogąc powstrzymać chichotu. -Zapoznaję się z tobą jak bardzo ważna starsza pani. Uścisnęłam jej dłoń nadal się śmiejąc. Poczułam, że ja także ją polubiłam. Siedziałyśmy i rozmawiałyśmy przez jakiś czas, gdy nagle usłyszałam wołanie. -Iza! Izuśka! Widziałam jak dziewczynka podnosi się czymś poruszona. Po chwili złapał ją jakiś chłopak i zaczął ściskać. -Tak się o ciebie baliśmy! Gdzieś ty była? -Zgubiłam się i zaczepili mnie niedobrzy chłopcy, którzy nie wiedzą jak mam fajnie. Madzia mi pomogła wrócić. - powiedziała jednym tchem i pokazała na jakiś punkt obok mnie. Trudno ją za to winić. Podniosłam się z murku, gdy chłopak na mnie spojrzał. Poczułam się jakby walnął we mnie piorun...* *Nie, to nie był Piotrek od razu mówię ;D Lena
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Komentarze (7), Dodaj
7 komentarzy Następne 1 Poprzednie
|
|
|